IndeksCalendarGuideFAQRejestracjaZaloguj
"Turniej sztuk walki! Tenkaichi Budokai XXXIV! Dołącz już teraz!" Kliknij tutaj.

Share | 
 

 "Każde spotkanie jest początkiem rozstania."

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: "Każde spotkanie jest początkiem rozstania."   Sro Lip 14, 2010 8:14 pm

-Dziękuję, matko. – Powiedział szybko Shinichi, odmawiając jedzenia gestem dłoni.
-Jedz, synku. Chociaż trochę.
-Dobrze. Wezmę mały kawałek.
Wyciągnął dłoń i dwoma pałeczkami chwycił jedno sushi. Zaczekał na wszystkich obecnych, skinął głową, po czym dodał:
-Smacznego.
Odpowiedziano mu tym samym słowem. Skierował zatem jedzenie w stronę drewnianej miseczki, w której znajdował się sos sojowy, i zamoczył tam potrawę. Delikatnym i płynnym ruchem cofnął rękę i w całości włożył całe sushi do ust. Cicho przegryzł ryż, i zębami przerwał powłokę z wodorostu. Kiedy już przepołowił przekąskę, połknął ją i zasięgnął po filiżankę czarnej herbaty. Wypił wszystko, obejmując filiżankę obiema dłońmi po bokach. Odstawił ją w ten sam sposób i ze spuszczoną głową czekał na koniec kolacji.
Patrzył spode łba na swoją rodzinę i uśmiechał się jednym kątem ust. Jego młodsza siostra zjadła wszystko, co mieściło się na jej małym talerzyku. Odczekała posłusznie aż rodzice uczynią to samo i podbiegła do Shinichi'ego, zarzucając mu drobne rączki na szyję.
-Zabierzesz mnie dziś na spacer? Proszę, zobaczyć kwitnące wiśnie, na chwilę.
-Tak, to dobry pomysł. Pójdziemy za wami z matką, także skorzystamy ze świeżego powietrza.
-Tak, ojcze.
***

Mała Mineko poskakiwała lekko z nogi na nogę, trzymając się ukrytej pod kimonem dłoni Shinichi'ego. Delikatny wiatr otulał ich swoim ciepłem. Sześcioletnia dziewczynka uśmiechała się radośnie do starszego o osiem lat brata. Cała rodzina Ikarashi kroczyła po swojej niedużej prowincji i, przechodząc obok kwitnącego drzewa wiśni, muskała je szczupłymi palcami. Rodzice pociągali nosami, wdychając zapach świeżego powietrza.
-Pięknie jest tu początkiem wiosny, prawda?
-Prawda, córeczko. – Zgodziła się matka i ścisnęła potężną dłoń męża.
-Czas wracać. – Odezwał się głos głowy rodziny, który subtelnie zwrócił się wraz z żoną w stronę domu.
Mineko słuchając obojga rodziców, chwyciła w filigranowe dłonie kosmyk czarnych włosów Shinichi'ego, przeczesując go ze słodkim uśmiechem na ustach. Oczy chłopaka przeniosły się z czerwonawych kwiatów wiśni na twarzyczkę siostry, a krechę na ustach zastąpił uśmiech.
-Jesteś przesłodka. – Szepnął i zerwał najpiękniejszy kwiat, jaki wpadł mu w oko.
Dziewczynka wlepiła ślepia w brata, nie rozumiejąc, co zamierza zrobić z zerwanym, kwitnącym dopiero kwiatem.
-Ale on dopiero zakwitł, Shinichi… - Zaprotestowała.
Lecz on bez słowa odgarnął jej ciemne włosy za ucho i tam właśnie umieścił kwiat. Wstał i w milczeniu chwycił jej dłoń, zsuwając tym sposobem jej malutkie ciało z ławki. Nie odzywając się, patrzyła na splecione dłonie rodziców i ich samych.
Piętnaście minut potem, Mineko leżała już na miękkim posłaniu, umieszczonym na podłodze, tuż obok miejsca spania jej brata. Cieszyła się, że nie musi się w nocy bać, póki jej brat jest niedaleko, w tym samym pokoju.
Powieki lekko opadały na jej czekoladowe oczy, a rzęsy utworzyły cień na policzkach, niczym firanki na oknie. Dwa metry dalej, Shinichi opierał się o papierową ścianę. Spał, lecz w międzyczasie czuwał. Był na pierwszym etapie snu, na więcej nie mógł sobie pozwolić. Nie obudziłby go byle szmer, ale świst, krok lub szum owszem.
Tak skończył się flegmatyczny dzień. Dzień. Lecz przed świtem nastaje noc. Długa noc i głucha ciemność.

***

Jedynym wychwyconym przez Shinichi dźwiękiem był koncert świerszczy na dworze. Uspokoił się i zapadł w głębszy sen, jednak nie pozwalał sobie na wiele. I to w tym momencie go zgubiło. Był to błąd tej nocy.
W tej chwili, kiedy Shinichi zasnął, drewniana deska w holu domu cicho zaskrzypiała. Postać cofnęła stopę. Jej towarzysz uciszył go, przykładając do czarnej chusty na twarzy palec wskazujący. Drugi odpowiedział skinieniem głowy i ruszył cicho naprzód.
-Rozdzielmy się.
Tak też zrobili. Jedna smukła postać udała się do sypialni rodziców, druga zaś do małego pokoiku. Nie rozczulił się na widok małej, śpiącej dziewczynki i pilnującego jej... Poza nią nie było tutaj nikogo.
Tajemnicza postać zacisnęła pięści. Jeszcze parę minut temu widział tego chłopaka przy ścianie, czuwającego nad siostrą. Lecz nie zastał go tutaj. Jego posłanie było w nieładzie, zostawił je tak, jak było, zanim wyszedł. Ale dokąd?
-Wystarczy, że nie wbijając jej głęboko miecza, ale draśnięciem pozbawię jej życia. Nie chcę tu przecież ogromnego rozlewu krwii. - Pomyślał.
Tymczasem dwa pokoje dalej, ktoś wyjmował z pochwy swój miecz. Ten całkowicie został pozbawiony litości. Spojrzał zimno na parę kochających się osób i zamarł w momencie zamachu.
-Zrobię to po cichu. - Mruknął dosiebie.
I jednym zamachem rozciął obie klatki piersiowe.

Mineko nawet nie obudziła się, kiedy nóż dotknął jej delikatnej skóry. Cichemu zabójcy drgały dłonie, nie mógł się opanować. Ścisnął mocniej nóż.
-Braciszku... Braciszku... - Powtarzała przez sen.
Serce zabójcy przybrało postać plasteliny. Słowa z ust małej dziewczynki złagodziło to drzemiące w człowieku zimno. Nie mógł znieść drżenia dłoni. Zacisnął pięśc na uchwycie miecza. I wbił go z zamkniętymi oczami prosto w serce.
-Sh-Shinichi! - Pisnęła i zachłysnęła się krwią.
Bez chwili zwłoki odszedł od niej, odwracając się. Nie miał ochoty na to patrzeć. Wstrzymał oddech i udał się do holu, gdzie czekał już jego towarzysz, opierając się o ścianę.
-Już? Co tak długo?
Ten tylko skinął głową i rozejrzał się jeszcze po domu.

Shinichi wracał z nocnego spaceru. Odwrócił głowę w stronę domu. Słyszał coś. Może Mineko się obudziła?, pomyślał. Starał się stawiać ciche kroki. Kucnął przy ścianie swojego pokoju i wychylił głowę, żeby zajrzeć przez okno.
-Mineko! - Wrzasnął.
Zerwał się niczym oparzony, wskoczył przez okno, rozbijając szklaną szybę swoją masą i przykucnął tuż obok Mineko. Prawą ręką podniósł jej ramiona, a lewą przytrzymał małą główkę. Czarne jak krucze pióra włosy opadały na jej śliczną twarzyczkę. Odgarnął je delikatnie i powtarzał jej imię. Wtedy też poczuł mokro na swoim policzku. Słone łzy spływały po jego twarzy, skapując z podbródka na czerwone kimono. Zacisnął zęby i zmrużył oczy. Ostrożnie odłożył ją na pobrudzone krwią posłanie i wbiegł do pokoju rodziców, rozsuwając otwartymi dłońmi parę drzwi.
-Nie... Niemożliwe...
Tkliwie musnął dłonią oblicze matki i ojca. Zaszlochał żałośnie, wbiegł do holu.
-Wy! - Wycedził przez zęby.
Wraz ze świstem powietrza, już dzierżyli w dłoniach swoje miecze. W mgnieniu oka trzy klingi skrzyżowały się, każda pod innym kątem.
-Nie widziałeś go wcześniej?! - Syknął zabójca do swego towarzysza, ale tamten tylko pokręcił przecząco głową.
Shinichi młody i niedoświadczony miał nikłe szanse. Jednak obronił jeszcze jeden atak dwóch doświadczonych zabójców. Z kolejnym nie dał sobie rady, upadł na podłogę. Przed oczami miał dwa ostrza kling, skierowanych ku niemu.
Lecz coś przesłoniło ten przerażający widok. Była to ciemnoniebieska szata, obwiązana czarnym, materiałowym pasem tuż nad biodrami.
-Ostrzegam was. - Syknął.
Zabójcy popatrzyli po sobie, ale nie cofnęli broni. Nieznajomy uśmiechnął się drwiąco.
-Jeśli wam życie niemiłe... - Powiedział to z wyższą intonacją, jakby chciał coś jeszcze dodać.
Wtedy rozległ się błysk ostrza, oślepiając wszystkich wokół. Dwaj mężczyźni zostali przepołowieni na pół, roztrzaskani. Obszar holu zalała bordowa krew, a cztery części ciała opadły na podłogę.
Wystraszony Shinichi leżał na podłodze, oparty na łokciach, z rozdziawioną buzią. Starszy mężczyzna odwrócił się do niego i podał mu dłoń. Pomału przyjął pomoc obcego i wstał.
-Jestem Satoru. Nie myślę, żebyś o mnie słyszał, chłopcze. Jestem mistrzem techniki Chimeiteki Heijin. - Przykucnął przy dwóch mężczyznach i szukał ich oznaczeń. -Płatne świerwa. - Rzucił pogardliwie i podszedł do chłopca, który przyniósł swoją siostrę do pokoju rodziców i opłakiwał ich, choć próbował ukryć łzy przed mistrzem.
Shinichi uklęknął przy swojej rodzinie, jedynych ludzi, których miał w życiu. Unikając kontaktu wzrokowego z Satoru, jedynie patrzył na rodziców i siostrę, głaskając jej drobną twarzyczkę. Mistrz złapał go za ramię w geście współczucia. Chłopak nie uważał jednak na to, co dzieje się wokół niego i trzech ciał. Zacisnął pięści tak, że kości przybrały blady kolor.
-Czy wie pan, kim oni byli? Kim byli, żeby pozbawić życia trojgu spokojnym mieszkańcom Japonii? Jak śmieli...
-Dane im było zabicie was wszystkich. - Przerwał mu Satoru. -Lecz tobie udało się przeżyć, to dzięki temu, że nawet bezświadomie, ale opuściłeś na ten czas dom.
-Żałuję teraz, że to zrobiłem, mogłem ich obronić!
-Nie mogłeś. Mieli przewagę, to doświadczeni zabójcy.
Shinichi podniósł się i stanął twarzą w twarz z nieznajomym, choć był od niego niższy. Przeszył go wzrokiem i podniósł głos.
-Kim jesteś?! - Krzyknął, a przez jego głowę przelatywały obrazy z wydarzeniami tej nocy. -Skąd wiedziałeś, że tutaj są?! Kim jesteś, żeby spokojnie stać tu przy mnie?!
-Wyjaśnię później, teraz chodźmy stąd. Zabierzemy ciała.
-Chcę wiedzieć teraz!
-Wyczułem tu czyjąś aurę. W jaki sposób, powiem ci na miejscu. A teraz weź ciało swojej siostry, ja przeniosę rodziców.
Shinichi skinął głową.
-Czemu mnie pan zabiera?
-Zostaniesz moim uczniem.
Resztę drogi odbyli w ciszy.

*Chimeiteki Heijin - jap. śmiertelne ostrze miecza

CDN.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: "Każde spotkanie jest początkiem rozstania."   Sro Lip 14, 2010 8:44 pm

ładne mówiłem Ci już kiedyś masz talent Wink
Powrót do góry Go down
Al
Admin Jr


Liczba postów: 708


SCOUTER
HP:
10/600  (10/600)
KI:
90/405  (90/405)

PisanieTemat: Re: "Każde spotkanie jest początkiem rozstania."   Czw Lip 15, 2010 12:32 am

10/10 ,ruszyła mnie scena z ta jego siostrą ,a powiem że bardzo żadko mnie coś rusza a jeszcze rzadziej wzrusza.

_________________________________________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
 

"Każde spotkanie jest początkiem rozstania."

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» "Każde spotkanie jest początkiem rozstania."
» Spis Misji Metin2 - Poradniki i questy
» FaceMetin.pl - Społeczność graczy Metin2 Forum Poradniki Misje Questy Mapa Groty
» G-Metin2.pl - Największy Polski portal o grze Metin2 ! Znajdziesz tam poradniki, dodatki i wiele więcej !
» FaceMetin.pl -Największy Polski Portal o grze Online Metin2 ! Mapy Groty Poradniki Serwery

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Twórczość-