IndeksCalendarGuideFAQRejestracjaZaloguj
"Turniej sztuk walki! Tenkaichi Budokai XXXIV! Dołącz już teraz!" Kliknij tutaj.

Share | 
 

 Domek Akrona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Akron
Admin


Liczba postów: 170


SCOUTER
HP:
75/75  (75/75)
KI:
75/75  (75/75)

PisanieTemat: Domek Akrona   Pon Sty 09, 2012 7:51 pm

Położenie:
Domek znajduje się na niewielkim terenie z daleka od miasta, dookoła rosną gęsto drzewa, z domu wychodzi tylko jedna ścieżka prowadząca w stronę głównej drogi (do której, nawiasem mówiąc, jest kawałek).
Wygląd:
Zwykła drewniana chatka. Schodki prowadzą na werandę, na której jest ustawiony stół i parę krzeseł. Ogrodzony płotem, który przebywa się furtką. Za nią zwykle biega pies. Domek jest piętrowy, posiada strych.




Wszedł do domu.
- Jest ktoś?!?!
W odpowiedzi otrzymał tylko merdanie ogona psa, który ustawił się za nim i obwąchiwał Taalumę. Położył nowo poznaną dziewczynę na łóżku w swoim pokoju. Poszedł na dół, wziął jakiś kubek. Chciał zrobić herbatę, ale coś szturchnęło go z tyłu. Pies domagał się jedzenia.
- Co jest, nikt Ci nie dał....?
Po nasypaniu do miski trochę smakołyków, poszedł po szmatkę, zmoczył ją wodą i poszedł położyć ją na głowie Taalumy.
Zauważył, dopiero teraz, że koleżanka zemdlonej dziewczyny nie przyszła za nim.
"Hm.. no cóż. Ciekawe czemu."
Zszedł na dół, by zaparzyć herbatę. Mama nauczyła go, że ten gorący napój robi dobrze na wszystko.
Gdy wszedł do góry z dwoma kubkami zauważył, że jego, bądź co bądź, pokaźnych rozmiarów pies wgramolił się do łóżka i leżał teraz w nogach sapiąc spokojnie. Przystawił sobie krzesło i przyniósł książkę. Wyglądalo na to, że spędzi tu trochę czasu.

_________________________________________________
Powrót do góry Go down
Miu



Liczba postów: 59


SCOUTER
HP:
0/0  (0/0)
KI:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Domek Akrona   Wto Sty 10, 2012 3:34 pm

Krople ze zmoczonej szmatki spływały po rozpalonym obliczu dziewczyny, która powoli otwierała oczy. Miała nieco podpuchnięte od wcześniejszych łez. Złote kocie oczy w ciszy spoglądały na czytającego Akrona przyglądając się co robi. W ten sposób za chwilę znalazła się za chłopakiem i zaglądała przez ramię co czyta. Kolejna kropla wody skapnęła na stronicę książki zdradzając, że "widz" stał tuż obok. Uśmiechnęła się niepewnie gdy skrzyżowały się ich spojrzenia.
-Elo.
Usiadła za chwilę na skraju łóżka, bo zakręciło jej się w głowie. Za szybko wstała. Poprawiając okład jedną ręką zapytała:
-Gdzie jestem? I gdzie jest...
Rozejrzała się, lecz nie dodała tylko skrzywiła się i posmutniała. Kisy tu nie było, czuła się więc niepewnie. Ścisnęła pięści na żołądku, który zaburczał z głodu, aż piesek Akrona zawarczał wtórując. Następnie położyła splecione dłonie na kolanach i dodała cicho:
-Mogę wziąć prysznic?
Sięgnęła w tym czasie rękę po herbatę, wypiła łyk i z nadzieją spojrzała na "wybawiciela". Nie wiedziała dlaczego zainteresował się jej losem, może dlatego, że rozśmieszyła go faktem o psie Kisy, którego nigdy nie było.
Powrót do góry Go down
Akron
Admin


Liczba postów: 170


SCOUTER
HP:
75/75  (75/75)
KI:
75/75  (75/75)

PisanieTemat: Re: Domek Akrona   Sro Sty 11, 2012 8:39 pm

Czytał o dzielnym wojowniku rozwalającym wszystko dookoła. Właśnie wszedł do podziemia, gdzie skradał się w ciemności. Wyobraźnia Akrona pomknęła daleko tracąc kontakt z rzeczywistością. Zobaczył spadającą kroplę i usłyszał natychmiastowe przywitanie koleżanki. Przestraszył się i spadł z krzesła. Starając się opanować emocje, a przede wszystkim minę, wstał, otrzepał ubranie. Upił łyk herbaty. Spojrzał ciekawie na nowo poznaną dziewczynę, która zachowywała się raczej nieśmiało. Kiedy usiadła pomyślał, że zemdleje znowu, ale odezwała się, więc wszystko było w miarę dobrze.
- Jesteś w moim domu... Zemdlałaś - wyjaśnił, widząc zaciekawione spojrzenie złotych oczu.
Usłyszał burczenie w brzuchu.
- Chcesz jeść? Cicho tam - dodał, zwracając się do psa, który podszedł do Taalumy i polizał ją po twarzy w przepraszającym geście.
- Prysznic.. tak, pewnie. Chodź za mną. Nie powinnaś się za bardzo wysilać. - powiedział, zarzucając sobie rękę dziewczyny na barki i pomagając jej wstać. Zaprowadził ją do łazienki.
- Tu jest prysznic. Jakbyś znowu poczuła się słabo, to krzycz. Tam są ręczniki - wskazał na stosik w kącie - Ja idę zrobić coś do jedzenia. Będę na dole, gdybyś czegoś potrzebowała.
Stał jeszcze chwilę w miejscu ogłupiały patrząc na koleżankę. Miną pokazał, że chciał tylko sprawdzić, czy na pewno nic jej nie będzie. Pokiwał głową i wyszedł.
Zszedł zamyślony na dół.

_________________________________________________
Powrót do góry Go down
Miu



Liczba postów: 59


SCOUTER
HP:
0/0  (0/0)
KI:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Domek Akrona   Sro Sty 11, 2012 9:05 pm

Jaki słodki piesek, jaki słodki! Pogłaskała go po główce, lecz nadal słuchała uważnie co ma do powiedzenia właściciel takiego miłego stworzonka. Gospodarz domu był niewiele mniej sympatyczniejszy...przecież nie ma takiej ślicznego pyszczka jak Ty pieseczku - oj Ty, oj Ty Ty! Pieszcząc psiaka za uchem patrzyła się uważnie na Akrona, który służył nie tylko pomocą w postaci dachu nad głową, jedzeniem i wodą, co swoim ramieniem. Milczała, chociaż tyle pytań krążyło jej po główce. Gdy dotarli do łazienki to obserwowała na co wskazywał chłopak, a gdy wspomniał o jedzeniu, to dziewczyna odezwała się natychmiast, jakby ktoś ją ocucił prądem.
-Mi nie rób nic do jedzenia. Yhm... woda wystarczy.
Powiedziała uśmiechając się lekko i zamykając drzwiczki za sobą. Chwilę zastanawiała się czy właściciel domu czegoś nie kombinuje, gdyż był aż nadto uprzejmy. Ale po namyśle zdjęła ubranie i zawiesiła je na wieszaku. Odkręciła baterię od gorącej wody i przepłukiwała ciało z piasku. Delikatnie przejechała palcami po włosach chcąc je odkleić od siebie. Zakręciła kurek i podeszła do lustra. Spojrzała na swoje odbicie niezbyt entuzjastycznie.
Taalcia:
 
Ostrożnie przejechała opuszkami palców po lustrze w miejscu, gdzie na tafli znajdowały się jej oczy. One zbyt wiele widziały, za dużo dzięki nim pamiętała, ale też dzięki nim poznała miłe osoby. Cofnęła się od lustra i ocierając się ręcznikiem układała pod nosem co powie do Akrona. Co chwilę poprawiała się, więc machnęła na to ręką i otworzyła drzwi.
O nie!
Zapomniała się ubrać!
Trzask!
Zimny przeciąg dał jej do zrozumienia, że powinna coś nałożyć na siebie. Ubrała to co miała, nieco wytrzepała wcześniej piach, żeby nie gryzł ją po ciele. I tak gotowa ostrożnie zeszła na dół po schodach i usiadła na ostatnim stopniu. Stąd też widać było jak gospodarz krząta się po kuchni. A tam też krzątał się słodziachny psiaczek! Ah...
Postanowiła wejść do kuchni pewnym krokiem i w końcu wydusić z siebie parę słów. Tak też zrobiła.
-Dlaczego mnie tu wziąłeś? Inni nie postąpiliby tak jak Ty. I...
Nigdy, ale przenigdy nie umiała ani dziękować, ani przepraszać, nie umiała po prostu. Dlatego na tym urwała wypowiedź i oparła się plecami o ścianę za nią, patrząc co wyczynia Akron.
Powrót do góry Go down
Akron
Admin


Liczba postów: 170


SCOUTER
HP:
75/75  (75/75)
KI:
75/75  (75/75)

PisanieTemat: Re: Domek Akrona   Czw Sty 12, 2012 3:00 pm

Kiedy zszedł na dół był wciąż zamyślony.
"I tak jej zrobię. Jak poczuje jedzenie to na pewno się za nie weźmie, w końcu burczało jej w brzuchu, więc musi być głodna."
Zaczął robić spaghetti. Makaronem gotowym pogardzał, wolał sam go przygotować. Trochę czasu mu to zajęło.
"Coś długo jej zajmuje ten prysznic. Nie wiem czy sprawdzić, czy się coś nie dzieje, może być niezręcznie..." Usłyszał trzask na górze. Poszedł szybko sprawdzić co się dzieje, cały ubabrany w mące, ale drzwi były zamknięte, a w środku było słychać ruchy, więc Akron stwierdził, że Taaluma po prostu zapomniała czegoś tam odwiesić, czy coś takiego.
Znów udał się na dół, by dokończyć swoje dzieło. Pół godziny zajęło mu przygotowanie sosu, który potem wylał na makaron położony na dwóch talerzach. Resztki mięsa zaoferował psu, kiedy ten spełniał różne jego komendy. Na tresurę nigdy za późno. Dopiero kiedy wyskakując na komendę "hop" pies stracił równowagę, przewracając się na Akrona (a było to dosyć pokaźnych rozmiarów psisko) ten stwierdził, że na dzisiaj tresury dość.
Wziął talerze w ręce i położył na stole. Następnie wyjął widelce, odwrócił się, żeby także je tam położyć, kiedy zobaczył Taalumę, która natychmiast się odezwała. Znowu przestraszyła go niemiłosiernie, potknął się o odsunięte krzesło, a widelce wyleciały do góry spadając centymetr od jego głowy po obu jej stronach.
"Zawsze niespodziewanie..."
Wyjął z podłogi widelce, wziął nowe, czyste i położył obok talerzy. Chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.
- Wiesz, nie lubię zostawiać ludzi w potrzebie. A zostawienie w dodatku dziewczyny, to zwykłe skur.... - urwał, zmieszał się przez chwilę, bo dał się troszeczkę ponieść - Chciałem powiedzieć, że to nie przystoi.
Uśmiechnął się.
- Siadaj, jedz. Musisz być głodna. A ty siadaj i nie żebraj. Grzeczny masz być. Mamy gościa. - dodał zwracając się do psa.
Przysunął dziewczynie krzesło, kiedy siadała. Sam od razu zabrał się za spaghetti, gdyż był także okropnie głodny.

_________________________________________________
Powrót do góry Go down
Miu



Liczba postów: 59


SCOUTER
HP:
0/0  (0/0)
KI:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Domek Akrona   Czw Sty 12, 2012 3:57 pm

Uśmiechnęła się widząc reakcję Akrona, gdy ją spojrzał. Dostarczył jej rozrywki przy tym widowisku jaki osiągnął z widelcami i tresurą pieska. Za chwilę jednak skupiła się na słowach młodzieńca. Nie przystoi? Co to znaczy? Zrobiła większe oczka ze zdumienia, bo nie rozumiała takiego argumentu. Ten pierwszy był dla niej bardziej klarowny, więc przytaknęła wolno głową. Musiała przyznać, że miał bardzo ładny uśmiech, sama w tej samej chwili rozchmurzyła się i zmrużyła lekko oczy. Wtedy też Akron podał jej talerz ze spaghetti. Przyglądała się potrawie z ciekawością. Po raz pierwszy coś takiego widziała, więc może z obawy powiedziała cicho:
-Ale ja nie...
Gdyby ów jedzenie było trujące czy niezjadliwe, to Akron nie miałby takiego olbrzymiego apetytu. Rzuciła ponownie spojrzenie na spaghetti, które wyglądało na istne arcydzieło, lecz Taaluma nie znała się na tym. Nie pamiętała takiej formy podawania jedzenia. Nie wiedziała jak zabrać się za potrawę, dlatego ostrożnie podglądała chłopaka, jakby to było coś złego i nie powinna się z tym demaskować, i próbowała naśladować. Wzięła to ręki sztućce i znów zanurzyła złote oczy w gospodarzu i jego czynnościach. Owijał makaron wokół widelca, a dopiero później lokował w ustach. Przepyszny sos spływał po smakowitych niciach własnej roboty. To za bardzo kusiło - zatem do dzieła!
Wbiła widelec w stertę makaronu i zaczęła okręcać wokół własnej osi. Zrobiła jednak za mało okrążeń, gdyż gdy tylko uniosła nawinięty kęs to zleciał z powrotem na talerz. Poirytowana spoglądała z pogardą na "rywala". Sięgnęła jeszcze raz widelcem po makaron z klopsikiem i na nowo starała się wszystko zgrać i ostatecznie ulokować w buzi. Ale znowu coś poszło nie tak i znowu obeszła się ze smakiem. Czarne chmury wisiały nad Taalumą, nastąpiła grobowa cisza, którą przerwała ona sama okrzykami:
-NO WEŹ SIĘ NAWIŃ, NO WEEEEŹ!
Nawet wstała z krzesła i na stojąco próbowała pokonać spaghetti, dopiero los tak chciał i po wielu wysiłkach udało się tak nawlec makaron, żeby nie spływał z widelca. Ucieszyła się widocznie, bo wielki uśmiech gościł na jej obliczu. Zadowolona kontynuowała jedzenie na siedząco, od czasu do czasu śląc miny jakby zdobyła boso Mount Everest.
Zjadła wszystko (no prawie, psina takie ładne oczka zrobiła, że jednego klopsika podrzuciła niepostrzeżenie do pyszczka zwierzaczka) i oznajmiła trzymając się jedną ręką za żołądek:
-To było świetne! Nigdy czegoś takiego nie jadłam, ale pyszne!
Przeciągnęła się na krześle i spojrzała badawczo na młodzieńca.
-To już wiem do kogo będę przychodzić na posiłki. Tylko nie znam imienia Mistrza Kuchni. Moje to Ta... Taaluma... chyba tak to szło...
Odwróciła powoli oczy od rozmówcy i zerwała się z miejsca, gdy przypadkiem wodząc wzrokiem po ścianie zauważyła zdjęcie. Podeszła do ściany i krzyżując za sobą ręce spoglądała na fotografię z ludźmi. Widziała tam wizerunek Akrona, ale wolała się upewnić.
-To Ty?
Wskazała smukłym palcem chłopaka z bujną brązową fryzurą. Nie wiedziała, albo wiedziała lecz zapomniała po tylu latach niewoli, że istnieje coś takiego jak zdjęcie. Z fascynacją spoglądała na fotografię, jakby po raz pierwszy widziała coś takiego.
Powrót do góry Go down
Akron
Admin


Liczba postów: 170


SCOUTER
HP:
75/75  (75/75)
KI:
75/75  (75/75)

PisanieTemat: Re: Domek Akrona   Czw Sty 12, 2012 8:59 pm

Zaśmiał się kiedy zdesperowana Taaluma walczyła z makaronem.
- Do tego trzeba trochę wprawy - powiedział, wciąż się śmiejąc.
Dał trochę mięsa psu, któremu przy okazji dał komendę "siad", a kiedy pupil ją wykonał i dostał nagrodę, nadął się i siedział pod stołem jakby z godnością. Zdawał się mówić "patrzcie, jaki ja mądry". Spoglądał z nad talerza na dziewczynę jak je. Słysząc pochwałę zaczął sprzątać talerze. Pochylając głowę ukrył uśmiech.
- Dziękuję.
Wspomniała, że już wie, do kogo przychodzić na posiłki.
- Ha, oczywiście zapraszam.
Posprzątał już stół a talerze włożył do zlewu.
"Pozmywam później"
Dziewczyna zwróciła uwagę na jego zdjęcie. Podszedł bliżej i się przyjrzał. Nie pozostawało wątpliwości. To on. Tylko młodszy.
- Tak, to ja.
Przeszedł przez pokój siadając w fotelu i wskazując dziewczynie kanapę. Włączył telewizor. Od razu go wyłączył i wstał. Spojrzał na Taalumę i uśmiechnął się przepraszająco.
- Przepraszam, potrzebujesz czegoś jeszcze? Jeśli nie - wskazał na kanapę - to siadaj.

_________________________________________________
Powrót do góry Go down
Miu



Liczba postów: 59


SCOUTER
HP:
0/0  (0/0)
KI:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Domek Akrona   Pią Sty 13, 2012 2:26 pm

Zaprzeczyła ruchem głowy. Nie potrzebowała niczego więcej, prócz...
Usiadła na kanapie, ale pociągnęła za sobą chłopaka, który też usiadł. Uśmiechnięta patrzyła się w sufit, przy okazji trzymała dłoń kolegi i bawiła się jego kciukiem. Musiała czymś zająć ręce, a że wzięła właściciela domu na kanapę, to czemu miałby chwilę nie być dręczonym przez Taalumę?
-Jestem zdrowa, a nadal mnie nie wyganiasz.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej i spojrzała kocimi oczyma na wojownika.
-Przez palce czuję, że masz w sobie więcej energii niż inni. Chciałbyś ze mną poćwiczyć? Albo o coś zapytać? Nie powiedziałeś swojego imienia, chciałabym je poznać, żeby w przyszłości pamiętać...
Wstała z kanapy i stanęła na przeciwko gospodarza domu. Mały uśmiech nadal okraszał jej opalone oblicze. Taki małomówny, a dobry człowiek. Safari też taki był... pewnie nadal jest... gdziekolwiek jest. Westchnęła cicho i wyszła na werandę, na której usiadła i patrzyła na roztaczający się krajobraz.

Wtedy też nieco zdrzemnęła się o balustradę i przyśniło się jej coś złego. Tak to jest jak idzie się spać z pełnym żołądkiem. Obudziła się po godzinie tuż po strasznym zakończeniu snu i przecierała oczy ze śpiochów. Nie mogła ciągle siedzieć w jednym miejscu, dlatego wróciła się do środka i zasłoniła swoją sylwetką włączony telewizor.
-Będę iść, miło było Cię poznać, trzymaj się!
Pomachała energicznie tuż przed nosem Akrona i wybiegła z chatki. A dokąd to, dokąd? Nie wiadomo, chciała znaleźć albo Safariego albo Kisę. Musiała dowiedzieć się prawdy.

ZT->?
Powrót do góry Go down
 

Domek Akrona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Dom Safari'ego i Kisy w środku lasu
» Treningi Akrona

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Dragon Ball New Generation Reborn ::  :: Pozostałe miejsca na Ziemi :: Tereny mieszkalne-