Ryuuzaki

Liczba postów: 73
SCOUTER HP:
   (500/750) KI:
   (500/1500)
 | Temat: Karta Postaci by Ryuuzaki Sro Gru 14, 2011 10:12 pm | |
| Imię - Ryuuzaki
Rasa - Demon
Wiek - 28
Wygląd -
No to zacznę opisywać wygląd od góry do dołu. A jak każdy wie, na samej górze ciała jest głowa. Rozmiarów nie będę dokładnie opisywał, po prostu jest średniej wielkości. Przynajmniej już z daleka wiadomo, że nie jest to człowiek. Charakterystycznym elementem twarzy chłopaka są oczy. Czarne gałki oczne, świetnie komponują się z niebieskimi źrenicami, nadając pewnego rodzaju diabelski wygląd. Oczywiście chyba nie muszę opisywać nosa, ust itd. To łatwo przecież sobie wyobrazić. No to teraz włosy. Oczywiście długie, nigdy nie lubiłem krótkich. Kolor waha się pomiędzy siwym, jasno-szarym, a białym. Jako iż ciężko to opisać, wszystko będzie można zobaczyć na obrazku. Określanie włosów jako "długie", znaczył to, że sięgają prawie do ramion. Pozostają w nieładzie i końcówki nie są równo przystrzyżone. To znaczy zdarza się kłąb włosów długi, a czasem krótszy. Mimo iż wyraz twarzy ma typowo "szaleńczy", to zachowuje bardzo duży spokój. Po prawej stronie głowy mieści się długi, skręcony do dołu krzywy róg. Budowa demona nie budzi podziwu. Oczywiście to w żaden sposób nie określa jego siły. Nie można go nazwać muskularnym, prędzej mu do określenia "chudy". Cera Ryu jest blado-szara, z ciemniejszymi elementami przy szyi, na torsie i plecach. Czas na końcowy akapit, czyli odzież. Jako iż rogu nie można nazwać odzieżą, to zacznę od szyi. Okrywa ją jakby całkiem czarne futro, zostawiające tylko miejsce z przodu ciała. Pełni ono funkcje kołnierza. Podobne elementy występują na końcu rękawów. Całe jego ciało okrywa długi, biało-szary płaszcz, sięgający do kostek. Buty natomiast to białe sandały, ochraniające czarne "skarpety". Pod płaszczem wokół bioder, umieszczony został bandaż.
Charakter -
Oczywiście nie opiszę tutaj wszystkich cech. Często ze względu na kontekst, charakter demona zmienia się nie do poznania. I już mamy pierwszą cechę, nadzwyczajnie dużą zmienność. Ciężko utrzymać mu się w jednym miejscu, zdecydowanie woli podróżować. W przeciwieństwie do tego, po co został stworzony, Ryuuzaki jest bardzo spokojny i opanowany. Nie w głowie mu żadne wszczynanie bójek. Często jednak musi walczyć, w końcu jest demonem i przebywa na Dark Starze. W codziennym życiu odznacza się bardzo dużą pomysłowością. Zawsze wie, jak może przeznaczyć wolny czas, żeby się nie nudzić i spożytkować go w dobrym celu. Uwielbia wyzwania i każde zadanie jakie otrzyma, wykonuje starannie. Dąży do celu, wkładając w to wszystkie swoje siły. Jego charakter jest w ogóle inny niż powinien. Udziela pomocy potrzebującym i broni słabszych. Nie jest skory do żartów, więc przez większość czasu jego mina jest posępna i obojętna. Zawsze najpierw myśli, wyszukuje wszystkie możliwe opcje, dopiero potem wykonuje działanie. Preferuje samotne życie i nie potrafi współpracować. Wszystko musi potoczyć się tak jak chce. Jeżeli coś zakłóci jego spokój, gorzko tego później żałuje. Przez dziwny zbieg okoliczności demon posiada bardzo dziwną cechę. A mianowicie czasem odzywa się w jego duszy jakby inna osoba. Normalnie prowadzi z nią dialogi, a nawet czasem przejmuje kontrolę nad jego ciałem. Jednak zdarza się to bardzo rzadko. Gdy zmieni swoją osobowość, staje się zupełnie inny. Włada nim chęć mordu i ciągle brakuje mu walki. Ciągle narzeka na brak mocy i robi wszystko, aby zdobyć jej jak najwięcej. Każdego kogo spotka chce zabić. Nie patrzy czy jest słabszy czy silniejszy. Nie zwraca uwagi na ból, po prostu atakuje by zabić. Napawa się bólem innych i co chwilę powrzaskuje, zupełnie jak wilk w pełni księżyca. Totalnie inaczej niż jego normalna osobowość, w tej "formie" jest bardzo niespokojny i ciągle chodzi w to i wew to. Niszczy każdy głaz, każdy budynek, dosłownie wszystko co znajdzie się w polu widzenia. Ryuuzaki nienawidzi tego "gościa" w jego ciele. Zawsze mają sprzeczne racje i tamten wykorzystuje każą chwilę, aby zawładnąć jego ciałem.
Historia -
Od czego mogę zacząć spisywać historię demona, który tak wiele przeżył. Może zacznę od stworzenia samego demona? Otóż jak każdy wie, wszystkie stworzenia tej rasy rodzą się z czeluści piekieł. Czuwa nad nimi król demonów. Piekło kojarzy się przecież zawsze z nieograniczonym złem, najgorszym typem tego ze wszystkich. To w końcu miejsce do którego trafiają najgorsi z najgorszym, czyż nie? Ale wróćmy do tematu. Początkowo Ryuuzaki był komórką, która rozwijała się w jądrze planety Dark Star. W końcu po bardzo długim czasie, owa komórka przeistaczała się w ciało. Jednak teraz ono było bez duszy. A co ma zrobić same ciało, zupełnie jak marionetka. Tak więc król demonów tchnął w jego ciało duszę tak nieczystą i złą, że sam był tylko trochę bardziej zły. Obłożył go długim, białym płaszczem. Na znak jego pokrewieństwa, na głowie wyrósł mu długi, skręcony w dół róg. Reszta części ciała uformowały się bardzo szybko, aż w końcu powstał rosły i masywny demon. Został nazwany Ryuuzaki. Od tej można było liczyć lata. Tak o to wyszedł, pełen nienawiści i gniewu z rzeki gorącej lawy. Jego oczy świdrowały dookoła, zaraz po przebudzeniu. Szukał szansy do walki, kogoś kogo mógł natychmiast zabić. I pojawił się przed nim, też dopiero co stworzony współplemieniec. Chłopakowi pociekła ślina i z nieograniczoną wściekłością rzucił się na niego. Ów demon widocznie nie był tak zły jak Ryu, gdyż odparł atak bardzo skoncentrowany. Jednak co mógł zrobić, gdy nacierała na niego taka siła. W końcu niebieskooki zatłukł swój cel na śmierć. Długo krążył wokół ciała poległego, co chwilę głośno rechocząc. Jednak to było mało, zdecydowanie za mało. Błyskawicznie pobiegł w głąb puszczy, szukając jakiegoś przeciwnika. Wtem zdarzyło się coś bardzo niespodziewanego. Na planecie, bardzo blisko jego wylądował statek kosmiczny. Dość duży, chyba bojowy. Demon nie wiedział co to jest. Jedyne co przychodziło mu do głowy to zniszczenie. Toteż pognał w jego kierunku, skacząc na czterech łapach jak zwierz, polujący na zwierzynę. Zatrzymała go kulka Ki, która została wystrzelona ze statku. Z hukiem runął na ziemię, tocząc się po ziemi. Z pojazdu wyszło dwóch mężczyzn. Każdy z nich posiadał długi ogon i zbroje. Naturalnie szaro-włosy nie miał pojęcia o ogromie siły swoich przeciwników. Toteż bardzo szybko podniósł się z ziemi i nacierał znów na, jak się później okazało Saiyanów. Jeden z nich tylko się uśmiechnął i gdy tylko napastnik się zbliżył, zgasił go jednym ciosem kolana. To uspokoiło mieszkańca tej planety. Uspokoiło po pozbawiło przytomności. Mężczyzna podniósł jego ciało i zaniósł na pokład : - Mam to czego chcemy. Spadamy - rzekł przybysz i razem weszli na pokład. Po chwili statek znów odleciał z planety. Demon obudził się dużej, przezroczystej kapsule. Od razu zawył z wściekłości i zaczął się wyrywać, próbując zbić szkło. Okładał je pięściami, czasem nawet zdarzyło mu się rąbnąć w nie głową. Jednak nic nie przynosiło efektu. Zamiast tego z jego głowy poleciała krew. Saiyanie uważnie przyglądali się temu zjawisku. Nie było ich tylko dwóch, tylko cała horda licząca z 10-20 żołnierzy : - No chłopcy dobra robota. Król Vegety sowicie nas wynagrodzi za takie znalezisko. Tylko musimy go jakoś uspokoić. Zmienić jego wściekłość i nienawiść. Akurat mam coś tutaj w zanadrzu - powiedział ze śmiechem ten sam mężczyzna, który wcześniej znokautował Ryuuzaki'ego. Szybkim ruchem wyjął długą strzykawkę z podręcznej torebki. Podał ją jednemu z członków załogi, a ten wstrzyknął to do rury, przez którą przepływał tlen dostarczany do organizmu chłopaka. Trucizna bardzo szybko zaczęła działać, gdyż ten zasnął, jakby ugodzony strzałą z silnym środkiem nasennym. Kapitan całej załogi krążył niespokojnie po statku. Tylko on przeczuwał, że coś się stanie : - Sprawdź proszę wszystkie odbiorniki i stan paliwa. Wszystko ma być sprawne. Jutro chcę być na Vegecie. - rozkazał dla kierownika statku. Dowódca był bardzo szanowany, gdyż kierowca zrobił wszystko w trymiga. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że na radarze pojawiła się duża, zielona kropka : - Kapitanie! Mamy problem! W naszym kierunku zbliża się duży, nieokreślony obiekt latający. - krzyknął wystraszony. Nagle coś zatrzęsło statkiem : - O cholera! Co jest? - krzyknął jeden z Saiyanów. Cały pokład stał w płomieniach. Asteroida zderzyła się z pojazdem, całkowicie niszcząc całą elektronikę. Większość pasażerów zginęła. Aż w końcu wszyscy, poza śpiącym demonem w kapsule, wylecieli w orbitę. Statek spadał z niewiarygodną prędkością. Zmierzał w kierunku Ziemi.
Demon obudził się w rozbitej kapsule. Czuł straszne bóle głowy. Ale co ważniejsze, nie czuł ani chęci mordu, ani nienawiści. Jakby nie był sobą. Teraz był bardzo spokojny, chciał się zdrzemnąć i nabrać sił. Rozglądnął się dookoła. Widocznie wylądował w gęstym lesie. Wyszedł z kapsuły i udał się w głąb lasu, szukając pożywienia. Ku jego szczęściu znalazł kilka jabłek, które spożył ze smakiem. Wcześniej chciał jeść kamienie, drewno i liście. Przecież jest demonem - nic nie wie o niczym, zupełnie nic. Błąkał się po lesie. Jego celem było znalezienie noclegu, gdyż czuł wielkie znużenie. Usłyszał strzału, odgłosy strzelb. Chyba ludzie zauważyli spadający statek i postanowili to sprawdzić. Więc wróćmy teraz do owych myśliwych. Szli oni przez las, w końcu odnajdując kapsułę: - Hej, chyba coś mam. - krzyknął przywódca grupy. Wszyscy szybko podbiegli do zniszczonego statku. Był pusty, to bardzo zdziwiło tych ludzi. Wszyscy postanowili odnaleźć nieznanego przybysza. Jako iż znali ten las bardzo dobrze, szybko wywęszyli trop. Biegiem pognali za Ryu. Chłopak przedzierał się przez gąszcz. Rozglądał się za noclegiem, jednak nie mógł nic znaleźć. W nieodpowiednim momencie, usłyszał kroki myśliwych. Znaleźli mnie. Ryuuzaki jednak nie miał zamiaru uciekać. I w tym momencie obudziła się dawna dusza złego demona. Przejęła bardzo łatwo kontrolę nad ciałem mężczyzny. Ten tylko złapał się za głowę i po chwili wstał, rozglądając się wokół jak drapieżnik. Zawył z wściekłości i na czterech kończynach, pognał w kierunku myśliwych. Wyskoczył zza krzaków. Ludzie wystrzelili w jego kierunku kilka pocisków, jednak te nie zrobiły większej szkody demonowi. Wypatroszył ich wszystkich, zupełnie jak psy. Nawet wychlał krew z ich wnętrzności. Teraz nie był ani człowiekiem, ani demonem. Teraz on był zwierzęciem. Znów zawył i pobiegł w kierunku dymu. On unosił się z ludzkiej fabryki. Drapieżnik jakby wyczuł zapach krwi i błyskawicznie pognał w tamtym kierunku. Dlatego też po kilku minutach znalazł się na obrzeżach miasta. Zabić, taakk! Krew, jedzenie! Zabić, zniszczyć!. Ryuuzaki zarechotał złowieszczo i wpadł do miasta. Obijał się o budynki, niszcząc je swoim ciałem. To go raniło, jednak w tej formie on nie czuł bólu. Rozrywał każdego kogo napotkał. Miasto nie posiadało wojownika, mieszkały tutaj przeważnie starsze osoby, dzieci, samotne matki. Inaczej miasto ubogich. Ale jak mógł się tym przejmować. On nic nie czuł. Tylko zabijał, bezwzględnie, bez poczucia winy. Jak zaprogramowana maszyna do zabijania innych. Bez słowa, bez uczuć, bez niczego. W końcu mord nastał końca. Wypatroszył każdego mieszkańca. Dosłownie każdego. Toteż w tym momencie, kontrolę nad ciałem przejęła normalna osobowość Ryuuzaki'ego. Co to jest? Co ja narobiłem? Zabijam innych?. Jednak i ta strona nie mogła już nic zrobić. Dopełniło się. Wtem niepodziewanie zza ruin zawalonego budynku wyszła już dorosła, jednak bardzo młoda dziewczyna. Podeszła do Ryu i przyglądnęła mu się uważnie. Ten tylko wybełkotał : - Zostaw mnie! Zginiesz, jak Ci wszyscy!. Jednak kobieta nic z tego sobie nie robiło. Gdy demon stracił przytomność, ta podniosła go i zaniosła do jednego z ocalałych domów. Ludzka kobieta, a tyle odwagi. Ciekawe ile tajemnic w sobie kryła. Następnego dnia chłopak obudził się wypoczęty w starannie pościelonym łożu. Ale znów, znów stała się potworna rzecz. Demoniczna dusza znów ogarnęła ciało demona. Chciał to powstrzymać, jednak jeszcze nie nauczył si jak to robić. Zarechotał złośliwie, gdy dziewczyna weszła do pokoju. Była piękna. Ale co z tego? Zaraz miała zginąć. Niebieskooki zerwał się z łóżka i chwycił ludzką kobietę za gardło. Ścisnął tak mocno, aż popękała cała krtań. Dziewczyna padła nieżywa na ziemię. Demon wyskoczył z okna na ulicę. Szukał teraz kolejnych ofiar. Jednak stało się coś zupełnie innego. Znalazł go kapitan tamtego statku. Jako jedyny przeżył, ratując się kapsułą ewakuacyjną. Szybko nawiązała się walka i Saiyan rozgromił Ryu totalnie. Nieprzytomny padł na ziemię, a kapitan chwycił jego ciało : - Takie zło nie może żyć na tej planecie. Niech wraca, skąd przyszło. Za zamiarem odesłania Ryuuzaki'ego na statek, umieścił go w naprawionym przez niego pojeździe. Nakierował kurs na Dark Star i wysłał w przestrzeń kosmiczną. Jednak naprawy nie były skuteczne. W połowie drogi silnik nawalił i cały napę padł. On został umieszczony w komorze, która zostanie otwarta tylko po wylądowaniu. Tak też się stało. Po kilku miesiącach demon dostał się na swoją rodową planetę. Wylądował spokojnie na ziemi. Statek uległ samo destrukcji. W czasie podróży, chłopak stoczy w sobie wiele wewnętrznych walk ze swoim drugim ja. Dzięki temu, mógł zapanować nad swoim ciałem. I tak zaczyna się nowy wątek. Młodzieniec został pozostawiony sam sobie, na pustkowiu planety Dark Star.
Statystki -
Siła : 10 Szybkość : 5 Wytrzymałość : 5 Energia : 10
Technika Początkowa - Eye Beam
Ostatnio zmieniony przez Ryuuzaki dnia Czw Gru 15, 2011 11:01 am, w całości zmieniany 1 raz |
|