|
| | Autor | Wiadomość |
|---|
NPC
Liczba postów: 790
 | Temat: Wesołe Miasteczko Sro Lip 06, 2011 7:48 am | |
| Miejsce rozrywki znajdujące się tak koło centrum miasta. Wesołe Miasteczko obfituje w różne atrakcje. Dużym uznaniem się cieszy Diabelski Młyn, który mały nie jest. Prócz sprzętów rozrywkowych znajdują się tu też budki z jedzeniem czy piciem, oraz takie gdzie można coś wygrać. Park rozrywki zawsze jest pełen ludzi dobrze się bawiących tam.  |
|  | | Gość Gość

 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Sro Lip 06, 2011 2:55 pm | |
| I znaleźli się tutaj, po pewnych trudnościach... dla Safariego. Zrobiła niemal maślane oczka, gdy tylko zjawili się w tym czarującym miejscu. Dużo zabawy czeka na nią. Jedyne co ją przerażało były dzieci. Ostatnio zabiła dwójkę dzieciaków, które może nie były ludźmi, jednak młodymi istotami. Rozglądała się za miejscem, gdzie jest najmniej brzdąców, i dostrzegła różowy tunel z dziwnie wygiętymi wrotami. Była też tam łódka cumująca przy brzegu, więc szybko pociągnęła Safariego w tamtą stronę. Puściła jego dłoń dopiero przy wchodzeniu na łódkę. Nie miała pojęcia gdzie weszła, ale wszech róż trochę zbił ją z tropu. Wzięła wiosło i przyglądała mu się z zamyśleniem. Przypomniała sobie taki reportaż sportowy, ale to były kajaki, a nie łódka. Hm... a może jednak? Zanurzyła wiosło w wodzie i machała nim jednostajnie. Wolno, spokojnie, z uporem, tylko dlaczego robi kółka? Aaaa, trzeba wziąć drugie! -Safari wskakuj! Zawołała z uśmiechem. Nie wiedziała, że trzeba tą podróż jakoś opłacić, system monetarno-biletowy był jej obcy. |
|  | | Safari Admin / Mistrz Gry

Liczba postów: 727
SCOUTER HP:
   (4875/4875) KI:
   (5325/5325)
 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Sro Lip 06, 2011 6:48 pm | |
| Długo nie trwało jak dotarli do Wesołego Miasteczka. Dziewczyna była oczarowana miejscem. Nie uszło uwadze Safa, że ta z ciekawością się rozgląda. Też tak miał na początku z Kisą. Tyle rzeczy do poznania i te emocje. To miejsce jest jak drugie dzieciństwo, którego nie pamiętał nic a nic. Chociaż miał wątpliwości co do tych minionych lat. Miał dziwne prześwity nieraz ze swej przeszłości. Raczej nie wyglądało na to by się na Ziemi urodził jak to wcześniej sądził po tej utracie pamięci. Przypomniał mu się ten strumień, nad którym się znalazł krótko po wypadku. Miał wtedy na sobie strzępy zielonego materiału niewiadomego mu pochodzenia. Potem gdy żył wśród przyrody to jakoś tak na dziko się ubierał. Przyrodnicy i obrońcy zwierząt by nie byli zachwyceni gdyby wtedy widzieli z czego jest jego garderoba. Od tamtego momentu dużo się nie zmienił w wyglądzie, no może poza tym, że się częściej mył i co innego nosił. Dziewczyna coś wypatrzyła i go wzięła za rękę. Znów Taaluma przejęła dowodzenie. Zaciągła go pod.... Tunel Miłości ? Saf poczuł się mocno skrępowany. Jego ogon robił nieco niekontrolowane, niewielkie wymachy. Do tego ten róż go nieco dobijał. No, ale skoro Taal chce popłynąć... Już nawet zaczęła w łódeczce szaleć i go wołać. Saiyan podszedł do kasy. Kasjer dziwnie się spojrzał na niego. Safari poprosił o dwa bilety i zapłacił pieniędzmi z rulonu banknotów w kieszeni. Gdy wszedł do łódeczki, w której była dziewczyna, to raczej jego twarz była tak czerwona jak jego włosy. Z Kisą, to nie miał takiego problemu, w końcu byłą jego siostrą. No, ale nie byli tutaj gdzie teraz jest z fioletowowłosą bio-androidką. -Em... Tu są potrzebne oba wiosła...- Wziął od Taal to wiosło, nad którym się znęcała. Usadowił się na drugiej ławeczce trzymając za wiosła, których końce były już zanurzone w wodzie. Robiąc niewielkie wymachy od siebie i z powrotem, oddalili się od brzeżku i poczęli płynąć w stronę podwójnego łuku. Safowi nawet zaczęło się nieco kręcić w głowie od tego nadmiaru różu co był wokół.
_________________________________________________ #FF9900 Ja, SB #FF9900 mowa, krzyk #FFCC00 myśli #FFFF00 szept #CC0000 przeszłe Ja flashback http://fandragonball.deviantart.com/  |
|
|  | | Gość Gość

 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Sro Lip 06, 2011 7:42 pm | |
| Z podziwem spoglądała na płynne zamachy wiosłami w wykonaniu kolegi. Nie ukrywała jakoś tego specjalnie, ale w ty samym czasie działał inny instynkt, teraz nieco uśpiony, ale patrzący się tymi samymi złocistymi oczyma co zwykle. Kręciła głową dookoła rozglądając się dekoracji i słuchając przymilnej muzyki. Nawet cicho podśpiewywała znanego piosenkarza, spodobał jej się ten kojący rytm. -"All you need is love... ta-da-ra-raraam... all you need is love... ta-da-ra-raraaam... all you need is love... love... Love is all you need..." Na końcu posłała szeroki uśmiech mrużąc oczy w stronę towarzysza atrakcji. Westchnęła cicho i dodała: -Jak tu spokojnie, hm... Nie miała pojęcia o znaczeniu tego miejsca, ale bardzo spodobało jej się tutaj. Safariemu chyba niezbyt sądząc po minie. Dostrzegła to, więc umiarkowała uśmiech do delikatnego. Położyła opuszki palców na kolanach Safariego i niemrawo głaskała po nich spuszczając wzrok na dół. Za chwilę jednak podniosła wzrok, gdyż miała wrażenie, że jest za jasno. Za dużo światełek koloru malin i w kształcie serduszek mąciły względny spokój ów przybytku. "Gasiła" niektóre mijając zbyt jaskrawy obszar. Ale nadal w całkowitym centrum uwagi zostawała ta jedna osoba, która zechciała spędzać z nią czas. Nieco zmarszczyła fioletowe brwi, przy czym pojawiła się przez moment lodowata iskierka w oku. -Dlaczego to robisz? Zdjęła palce z kolan chłopaka i skrzyżowała ręce na piersiach, jakby kryjąc się przed zimnem. Przy tym też "zgasiła" kolejny tuzin żarówek. Po chwili dodała nieco życzliwszym tonem: -Dlaczego chciałeś ze mną spędzić czas? To jest... poniekąd... inne. Nie mogła w tej chwili znaleźć słowa "miłe", a przecież znała to pojęcie. Jakoś nie mogło przejść przez gardło to słowo. Mały niepokój ogarnął Taalumę, która powoli zdawała sobie sprawę, że to jest za piękne, żeby było prawdziwe. Za spokojne to miejsce...
OCC: Telekineza do zbijania żarówek, 48 dmg |
|  | | Gość Gość

 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Sro Lip 06, 2011 9:21 pm | |
| Z przyjaciołami przyszła do wesołego miasteczko i zaczęła się bawić. Najpierw były na karuzeli ale nie czuła sie dobrze, widziała wszystko w zwolnionym tępie i nie bawiła się dobrze, a jej koleżanki tak. Po karuzeli z koleżankami poszły do hradu strachu. Było tam dużo monstra. Jej koleżanki się bały a ona nie. Jak zrobiło się ciemno to zmieniła jej natura i rozwaliła ścianę. Koleżanki myślały że to efekty zamku ale to nie były. `uff. Dobrze że nie widziały` Jak wyszly na słońce to wróciła do normalnego stanu. Nie mela świadomości że zmieniła osobowość w ciemności. Widzała jak pękają žaróvki. |
|  | | Safari Admin / Mistrz Gry

Liczba postów: 727
SCOUTER HP:
   (4875/4875) KI:
   (5325/5325)
 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Sro Lip 06, 2011 10:28 pm | |
| Wiosłował płynnie i równomiernie sprawiając, że łódka płynęła przed siebie w tunelu. Jego towarzyszka i zarazem pasażerka niewielkiego środku transportu poczęła nucić jakąś piosenkę, której nie znał. Saf raczej nigdy nie był dobry w znajomości tytułów piosenek, lecz rytm poznawał. Taal miała głos niczego sobie. Raczej bardzo mu się jej głos podobał. Safari nadal był nieco spiety tą całą sytuacją. Chciał by się dziewczyna nieco zabawiła, a wyladował z nią w Tunelu Miłości. Co najmniej dziwne okoliczności się złożyły. Kisa pewnie by się z niego śmiała i by uznała, że ma z Taalumą randkę. Rankę ? Chwila... Są we dwóch sami w tunelu, płyną łódeczką i ten... Nie... To jeszcze się nie wydarzyło, a może za chwile się to zdarzy ? Chłopak poczuł na kolanach dłoń fioletowłosej. Jego ogon dotychczas leżący na ławce gwałtownie drgnął. Saf jeszcze bardziej się zrobił czerwony na twarzy i nieco temperatura mu się podniosła. Tak, trochę za ciepło. Na szczęście dzięki oświetleniu jakie było w tunelu raczej ciężko by było przyuważyć, że ogoniasty spalił porządnego buraka przy płci pięknej. Z pewnością ku temu się przyczyniły się hormony. Nie wiedział czy minęła zaledwie sekunda czy wieczność. Lampki poczęły gasnąć. Taaluma uważnie się wpatrywała. Wiosłował dalej w milczeniu. Z pozornej ciszy przerywanej szumem wody odezwał się głos Taalumy. Dlaczego on to robi ? Sam nie miał pojęcia. Przerwał na chwile swą czynność co zaowocowało powolnym zatrzymaniem się łódki. Spojrzał w jej miodowe oczy, potem zaczął próbować odpowiedzieć na pytania dziewczyny. -Nooo... Ten.... Eeee...- począł się jąkać. -Ja, ten... Em... Po prostu nie chciałem byś zrzucała na siebie winę o ten pech. No, ale przecież każdemu się może to zdarzyć. A tak poza tym nie lubię jak inni się smucą. Więc....- tak, w końcu to z siebie wyrzucił. A może to nie było wszystko ? Po ostatnim słowie jakby utknął z odpowiedzią. Znowu potem się począł zastanawiać co on robi w takim miejscu. Raczej trochę zaczął się nawet niepokoić. To nie było miejsce dla niego, ale skoro chciał wziąć Taalume i ona to miejsce wybrała... No cóż... Jeśli stąd się wydostaną, to z chęcią by poszedł na coś mniej spokojniejszego i różowego zarazem. kolejka górska by była dobrym wyjściem i nie byłby tak spięty. _________________________________________________ #FF9900 Ja, SB #FF9900 mowa, krzyk #FFCC00 myśli #FFFF00 szept #CC0000 przeszłe Ja flashback http://fandragonball.deviantart.com/  |
|
|  | | Gość Gość

 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Czw Lip 07, 2011 11:18 am | |
| Z początku była poważna, jednak po usłyszeniu odpowiedzi Safariego zdziwiła się. Nie lubi osób, które się smucą? Ona faktycznie była wtedy nieco przygnębiona przy wystawie, dlatego wziął ją tutaj. Niepewnie uśmiechnęła się. Chłopak nie wiedział, że sprawa ze stresem powiększy się niebawem za sprawą Taalumy. Na początku wstała z ławki i wyprostowała się. To trochę niebezpieczne zważywszy na to, że sufit był zawieszony nisko i mogła zahaczyć się głową. Lecz zaraz zrobiła krok i kucnęła na przeciwko kolegi, a później... bardzo niepewnie... jakby odtwarzała sobie w głowie pewne zdarzenie, objęła młodzieńca, a głowę położyła na jego ramieniu. Ciało trochę jej drżało, bo bała się, że jakoś źle to robi i może urazić chłopaka, dlatego cofnęła się chwilę później, wzięła z jego rąk wiosła i nie patrząc się na niego przyspieszyła wiosłowanie, aż znaleźli się przy wylocie. Wyszła z łódki i nieco speszonym wzrokiem obserwowała Safariego. Miała nadzieję, że nie zrobiła mu przykrości tym gestem, nie znała się na tym za dobrze, ale jak Kenji ją objął to czuła ciepło takie w środku. Krzyk dzieci zwrócił jej uwagę i rozejrzała się. Bawiły się na wielkiej kolejce z wagonikami. Podeszła tam już spokojnie, bez obciachu, oparła się przodem do barierki i uniosła głowę ku wrzeszczącym dzieciom. Malował się uśmiech na jej twarzy widząc rozbawionych uczestników zabawy. Czekała na Safariego, gdyby nie to, że wagoniki są w trasie, to wgramoliłaby się już jako pasażerka nowych wrażeń. |
|  | | Safari Admin / Mistrz Gry

Liczba postów: 727
SCOUTER HP:
   (4875/4875) KI:
   (5325/5325)
 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Czw Lip 07, 2011 7:23 pm | |
| Saf widział malujące się zdziwienie na twarzy Taal. Oblicze dziewczyny zdradzało też, że się nad czymś zastanawia. Chłopak nadal był spięty, ale rumienić mu już przeszedł. Doprawdy chciał by Taal była wesoła. Bardzo jej było ładnie z uśmiechem na twarzy. Nawet z tym niedużym. Jej oczy w zestawieniu z cudnym uśmiechem tworzyły hipnotyzujący zestaw. Przez ułamek sekundy Saiyan doznał przebłysku. Ukazała mu się bowiem twarz kobiety z zieloną grzywką jak się w podobny sposób uśmiechała. Nieco niepewnie, ale ciepło. Gdy zamrugał to wizja mu nagle znikła sprzed oczu ukazując, że jest nadal jeszcze w łódeczce z dziewczyną. W pewnym momencie fioletowłosa powstałą z ławeczki wprawiając w nieco chybotliwy ruch ich obecny środek transportu. To co potem się zdarzyło, to wprawiło w osłupienie Safa. Eee... Przytuliła się do niego od tak. rumieńce kolejny raz miały swój udział. O dziwo, ruch jaki Taal wykonała, to mu nawet nie przeszkadzał. Raczej wręcz odwrotnie. Nawet mu było przyjemnie, dopóki ta się nie odsunęła.od niego by wrócić na swoja ławeczkę z wiosłami, które od niego wzięła. Sama wprawiła w ruch łódkę. Nawet dobrze jej szło. Zapewne od niego podpatrzyła. Taaluma wyszła na stały ląd. On jakoś tak się ociągał z tym. W końcu wstał. Łódka się w ten gwałtownie zachybotała, a on stracił równowagę i wpadł do płytkiej wody wzniecając dość dużą fontannę. Taal już nie było obok,wiec nie zdążył jej ochlapać. Zresztą chłód wody go nieco otrzeźwiło. Co się z nim działo wtedy ? To było bynajmniej dziwne. Serce mu łomotało w piersi, ale powoli się uspokajało. Wyszedł za Taalumą z wody. Był cały mokry. Pieniądze w jego kieszeni także. Teraz wyglądał jak zmokła kura, a raczej papuga. Podszedł do dziewczyny ociekając wodą. zapewne szybko wyschnie, bo dzień był ciepły i słoneczny. Oparł się obok o barierkę i spojrzał na jej oblicze. Widok uśmiechu na twarzy Taalumy bardzo go cieszył. Obecnie był nieco speszony, bo ludzie się na niego gapili. Nie dlatego, że ma ogon i kolorowe włosy, ale dlatego, że był mokry. Słyszał za sobą chichoty, ale nie zwracał na nie uwagi. kolejka, którą teraz obserwowała Taaluma właśnie robiła kilka pętli na swym torze. Dziewczyna nie wiedziała, ale ten Roller Coaster przy którym stali, to był jeden z największych w całym Parku. Wodził wzrokiem za wagonami póki nie zatrzymały się na stacji. Widząc duże zainteresowanie tym sprzętem ze strony fioletwowłosej, postanowił ją wziąć na przejażdżkę. podszedł do kasy. Bileter się dziwnie na niego popatrzył. No ta... Był nadal mokry, ale nieco wysechł. Na jego twarzy zagościł przepraszający uśmiech. Kupił dwa bilety i wrócił do Taal. -Widzę, że jesteś zainteresowana tą kolejką. Chcesz iść na nią ?- miał już bilety więc problemu nie było. Podał dwa kawałki drukowanego papieru osobnikowi na stacji co wpuszczał pasażerów. Usadowił się w pierwszym wagonie na samym początku. Trochę czasu mieli nim kolejka ruszy więc dziewczyna zdąży dojść do niego. Zamachnął do niej ręką zachęcająco i wskazał miejsce obok. Kolejne dziwne odczucie... _________________________________________________ #FF9900 Ja, SB #FF9900 mowa, krzyk #FFCC00 myśli #FFFF00 szept #CC0000 przeszłe Ja flashback http://fandragonball.deviantart.com/  |
|
|  | | Gość Gość

 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Czw Lip 07, 2011 8:44 pm | |
| Hm, a to co? Dlaczego jej towarzysz był mokrutki od stóp do głów? Przekręciła główką na bok i pokazała rzędy białych zębów. Jednocześnie jednak poklepała po ramieniu. -Oj no, nawet najlepszym to się zdarza. Chwilę później kolega wykupił bilety i wskazał miejsce jakie zajmą. Podeszła teraz znacznie roztropniej i zajęła miejsce obok Safariego nie śmiejąc się już z jego wpadki z wodą. Ale zdążyła zauważyć, że drugie stanowisko zajęło rodzeństwo bardzo podobne do tego, które niedawno widziała. Wzdrygnęła się lekko, lecz postanowiła nie zamartwiać się tym tylko cieszyć z nowych atrakcji. Safari zapiął jej taką barierkę ochronną, żeby nie poleciała do przodu. Jak to do przodu, skoro jeszcze nie ruszy... ooo, jadą! Z początku powoli wspinały się wagoniki po torach na średniej wielkości wzniesienie. Taaluma nie odczuwała niczego ciekawego, co miała zamiar oznajmić, ale nie zdążyła. Zaczęła się prawdziwa jazda! Może nie wrzeszczała jak dzieciaki, ale śmiała się ochoczo i nieraz, gdy wagonik skręcał gwałtownie na lewo, to siłą odśrodkową przyklejała się do Safariego. Najfajniej było na takich serpentynach, gdzie było się do góry nogami, a długi kucyk Taalumy niemal sterczał pionowo na dół. Tak się podekscytowała, że trochę nie panowała nad emocjami i swoją wewnętrzną siłą. Pierwsze zgrzyty wagoniku mogły coś przepowiedzieć, ale tak naprawdę iskry sypiące się za ostatnim wagonikiem wskazywały na to, o co wołała spontanicznie Taaluma: -Szybciej, szybciej, łiiiii! Ha, ha! Nie zdawała sobie sprawy, że rozpędziła jeszcze bardziej całe przedsięwzięcie i jeszcze szybciej brnęli przez tory, które zdawały się nie być tak bardzo przyczepne jak normalnie. No, ale to wszystko skończyło się na mecie. Oddychając głęboko i szybko zawołała do Safariego: -Jeszcze raz? Śmiała się przy tym jakby z opóźnioną reakcją, ale niekiedy nie była w stanie wyrazić emocji podczas jazdy, więc nadrabiała teraz. Starała się powstrzymać to chichotanie, i jako-tako zachowywać się jak otoczenie. Ciężko jej to szło, ale uspokoiła się wreszcie. Jak na bohatera patrzyła na Safariego, gdy dostrzegła kątem oka błękitnowłosą dziewczynę. Przeszyła ją fala niepokoju, kiedy coś takiego poczuła? Przy tych małych Bioandroidach. Tak, to to. Była śledzona przez kogoś z laboratorium? Niepokój rósł, chwyciła nerwowo dłoń Safariego i zniknęli. Pojawili się dopiero przy innej atrakcji. SAMOCHODZIKI!
OCC: Telekineza do rozwijania prędkości, 48 dmg |
|  | | Safari Admin / Mistrz Gry

Liczba postów: 727
SCOUTER HP:
   (4875/4875) KI:
   (5325/5325)
 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Pią Lip 08, 2011 3:54 pm | |
| Dziewczyna siadła obok niego. Począł się do niej przyzwyczajać, bo już tak skrępowany się nie czuł. Zresztą jak mieli się bawić, to bez zbędnego stresu. kolejka z wolna ruszyła. Na początku zawsze tak jest. Potem gwałtownie wagoniki opadają i nabierają prędkości. Coraz szybciej i szybciej do maksimum swych możliwości. Włosy im powiewały na wietrze. Słychać było wrzaski jak i śmiech. Wagoniki mknęły po ciasnych pętlach, do góry nogami. Skręt w lewo, w prawo, do góry i na dół. Taaluma się cieszyła niczym małe dziecko. A Safari ? No raczej... Bardzo lubił ta kolejkę i tą prędkość także te widoki pod sobą jak jechali przez te wysokie tory. Lecz jemu się raczej wydawało, że raczej za wolno jadą. Coś miał wrażenie, że sam mógłby sam się szybciej poruszać od tego urządzenia. teraz jednak nie to było ważniejsze, a dobra zabawa w towarzystwie. Gdy jazda się skończyła, to dziewczyna chciała jeszcze jedną rundkę. Radości i śmiech, to było lekarstwo w sam raz dla innej. Saf był zadowolony z wyboru i tego, że Taal się tak dobrze bawiła. W pewnym momencie zaprzestała i stałą się nerwowa. Saf począł się zastanawiać o co w tym chodzi. Raczej dobrze nie zaczął gdy ta go złapała za rękę i pociągnęła gdzie indziej. Chwile potem znaleźli się przy czym innym. Tak, samochodziki. Małe pojazdy poduszkowe na prąd, w których zazwyczaj jeździły dzieci wraz z rodzicami. No cóż... Nie chciał psuć radości dziewczyny i kupił jednak dla niej bilet. Dla siebie nie kupował. Nie zmieścił by się w ten pojazd, a Saf mały to nie był. Metr osiemdziesiąt osiem. Kolana zapewne by mu do twarzy sięgały gdyby jednak wsiadł w taki samochodzik. -Ja jestem trochę za duży na tą atrakcje.- uśmiechnął się przepraszająco podając Taalumie bilet i pokazując budkę przy samochodzikach gdzie miała by pokazać swoją przepustkę. Niech się dziewczyna pobawi trochę sama. Miał cichą nadzieje, że nic takiego się nie stanie jak pozwoli jej samej poszaleć. Raczej nie wiedział do czego ona może być zdolna, ale to było dziwne, że w jej obecności wcześniej poszła szyba na strychu, a niedawno lampki. _________________________________________________ #FF9900 Ja, SB #FF9900 mowa, krzyk #FFCC00 myśli #FFFF00 szept #CC0000 przeszłe Ja flashback http://fandragonball.deviantart.com/  |
|
|  | | Gość Gość

 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Pią Lip 08, 2011 4:41 pm | |
| Z niechęcią przytaknęła. Faktycznie był za duży na takie małe samochodziki. Sama z trudnością pewnie zmieści się w to. Jednak, żeby nie nudziło się Safariemu dziewczyna zaproponowała: -To może... pójdziemy na coś innego?Spojrzała na bilet. Wyraźnie było napisane, że to bilet wstępu na samochodziki. Kurcze. Westchnęła, zrobiła kilka kroków od kolegi, żeby zawrócić i zaciągnąć go ze sobą! Nie ma takiego! Też ma się bawić! Przynajmniej będzie obserwować jak Taaluma będzie rajdować. Zgodnie z poleceniem od towarzysza wskazała przepustkę właścicielowi tego obiektu i udała się do czerwonego samochodziku z numerem 8. Dość szybko wpakowała się do przyciasnego pojazdu, chwyciła szczupłymi palcami za kierownicę i czekała na sygnał startu. Ów modele były nowoczesne, każdy z nich miał własny akumulator wystarczający na dwie godziny bez ładowania. Oczywiście można było jeździć po wytyczonej arenie, na której znajdowało się około piętnaście podobnych obiektów. Większością uczestników jak zwykle były dzieci, ale nie wszyscy. Skupiona na bilboardzie z napisem "Przygotować się" czekała na zmianę szyldu. 3, 2, 1, GO! Jak wcisnęła gaz do dechy to od razu wpakowała się na pojazd z numerem 11, lecz bez większego szwanku. Właśnie o to chodziło w tej zabawie, chyba. -Ju-hu!Radośnie wołała przy każdej stłuczce i udanym drifcie, mknęła jak najszybciej dało się tym pojazdem i bawiła się w najlepsze. Jednak kątem oka dostrzegła ów błękitnowłosą dziewczynę i nagle zahamowała. Zrobiła to na tyle gwałtownie, że dwa autka wbiły się w tył pojazdu Taalumy, która chwilę wyglądała jak zahipnotyzowana. Zacisnęła zęby, zmarszczyła brwi i rzekła z wielką pewnością w głosie: -Nie złapiecie mnie!Wcisnęła gaz do dechy, ominęła zwinnymi slalomami innych uczestników zabawy i przebiła barierkę areny. Za chwilę zaczęła niczym na małym poduszkowcu rajdować już na chodnikach, które otaczały wesołe miasteczko. Poczuła wielkie niebezpieczeństwo, tym większe, że nie chciała wciągać w problemy Safariego, którego zostawiła tam gdzie był. Nie patrzyła się za siebie i jego reakcję, jechała jak szalona aż za ogrodzenie lunaparku. [zt-jeszcze nie wiem  ] |
|  | | Safari Admin / Mistrz Gry

Liczba postów: 727
SCOUTER HP:
   (4875/4875) KI:
   (5325/5325)
 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Pią Lip 08, 2011 6:35 pm | |
| Fioletowowłosa przyznała mu racje, że faktycznie jest za duży na takie sprawy. O dziwo chciała się wywinąć od przyjemności. Saf nie chciał naciskać. Taal jednak z chęcią poszła na samochodziki. Przy okazji znowu go ciągała za rękę aż do barierki odgradzającej tor, po którym jeździły samochodziki. Oparł się o poręcz i patrzył jak ta wskakuje w pojazd i zaczyna swój raid. Przypomniało mu się jak podobnie miał z Kisa. Też jeździła z wariacką wesołością i wpadała na inne pojazdy. Saf uśmiechał się raz po raz patrząc jak ta szaleje. Jego brązowy ogon przewiązany czarna chusteczką miarowo niczym wahadło się poruszał. Oczywiście wyczyny dziewczyny nie uszły uwadze innym. Rodzice z dziećmi się nawet poczęli bać niej i zjeżdżali jej z drogi. Patrzył jak w pewnym momencie Taaluma się nagle zatrzymała, a pojazdy za nią się wbiły w tył jej samochodzika. Safowi się to nieco podejrzane wydało. A może pomyliła pedały ? A potem stało się coś niespodziewanego. Taal z dużą prędkością wyjechała z wyznaczonego terenu. Saf był w szoku:  Co jej do łba strzeliło by takie rzeczy wyczyniać ? Dziewczyna już była daleko przed siebie gdy Saiyan stał przez chwilę nieco zamurowany. Podszedł do niego wściekły właściciel atrakcji. Ten go zwyzywał przeklinając przy tym. Tamten chciał zwrot kosztów za samochodzik lub też zwrot tego sprzętu w nienaruszonym stanie. Safari wybrał drugą opcję. Pobiegł w kierunki jakim niedawno znikła Taaluma. Po drodze się potknął o bruk i wylądował na wózku z watą cukrową. Szybko się pozbierał i pobiegł dalej nieco się potykając słysząc bardzo gniewne krzyki usiane przekleństwami. Słowa były tak paskudne, że niektórzy rodzice zatykali swoim dzieciom uszy by tego nie słyszały, a potem besztali przeklinającego osobnika. Safari jednak już tego nie słyszał, bo już był dość daleko. Pobiegł drogą, która była usłana zniszczeniami spowodowanymi jego niedawna towarzyszką. Wybiegł z Lunaparku ze ślizgiem i podążył w prawdopodobnym kierunku. Nawet zauważył ją jak znika za jednym zakręcie. ZT --> Zaułki _________________________________________________ #FF9900 Ja, SB #FF9900 mowa, krzyk #FFCC00 myśli #FFFF00 szept #CC0000 przeszłe Ja flashback http://fandragonball.deviantart.com/  |
|
|  | | Gość Gość

 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Wto Paź 25, 2011 8:21 pm | |
| Wszedł do wesołego miasteczka, oczy zaczęły mu się świecić. Nigdy wcześniej nie był w wesołym miasteczku, to był jego pierwszy raz. Szczęśliwy Kein z wielkim bananem na twarzy pobiegł na karuzele. Następie na trampoliny, obleciał niemalże wszystko. W miasteczku był kilka godzin nie wiedział dokładnie ile. Gdy skończył się kręcić na karuzeli. Usiadł na ławce z watą cukrową i powiedział sobie w myślach Niedługo wieczór, może już pójdę Kein rzucił resztki waty na ziemie i wybiegł z wesołego miasteczka na nieznaną mu łąkę.
[zt-Łąka] |
|  | | Fen Mistrz Gry

Liczba postów: 399
SCOUTER HP:
   (26500/38700) KI:
   (21060/35250)
 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Wto Gru 27, 2011 9:48 pm | |
| Zt CC. Leciał między budynkami dość wolny, aby przypadkiem nie zrzucić dziewczyny. Trochę mu torby z zakupami przeszkadzały podczas sterowania, ale musi wytrzymać ten koszmar do samego rana. Cały czas będzie sobie powtarzał, że to tylko parę godzin, że szybko to zleci i może jakoś przetrwa ten trudny okres. Ehh, czego chłopak nie zrobi dla walki w kosmosie. Nie miał pojęcia czy potwór go teraz obserwuje, a na pewno jakby to robił, to mocno by się śmiał. Młodzieniec zamknął na chwilę oczy i aktywował Ki-Feelinga. Wyczuwał w pobliżu miasta Foxa i jakąś inną energię. Trochę była podobno do tej, którą emanował demon. Zastanawiał się co u niego słychać. Kyoraku miał dalej wobec niego plany. Chciał w jakiś sposób przekonać Lisiego Wojownika do ludzi. Bo zauważył, że bardzo ich nie lubi. Jednak towarzystwo młodzieńca potrafi wytrzymać, a więc może zdoła przekonać go do innych. Spróbować zawsze można. Ale to już jak wróci z kosmicznej wyprawy. Teraz wróćmy trochę do rzeczywistości. Dziewczynie chyba podoba się lot, bo ładnie się uśmiecha i trzyma mocno. Kyoraku przynajmniej nie musiał się bać, że z wrażenia Buraja puści się jego pleców i wyleci. Już i tak trudno jest mu lecieć z tymi zakupami. W pewnym momencie córka właściciela Capsule Corporation, z uśmiechem zaczęła mówić, że już w oddali dostrzega wesołe miasteczko. Młodzieniec odetchnął z ulgą, bo na chwilę będzie mógł odetchnąć. Przydałaby mu się szklanka wody. No i pójść na stronę. Trzyma już od pięciu kilometrów, ale nic nie mówił, bo nie chciał niepotrzebnie stresować dziewczyny. Obniżył lekko lot i wylądował jakieś 20 metrów przed głównym wejściem do wesołego miasteczka. Postawił Buraje na ziemi, zakupy również i zaczął się lekko rozciągać, bo trochę mu kończyny zdrętwiały. Dziewczyna chwilę się przyglądała, ale wydaje się być bardzo niecierpliwa, bo pogada cały czas chłopaka. W końcu ten odpuszcza i pyta.. -No już, już. Idź kupić bilety, a ja pójdę na stronę. -Okej! -Rzekła i poszła w kierunku kasy.
Chłopak ugiął lekko kolana i pobiegł w kierunku pobliskiego krzaka. Stanął z drugiej strony i rozejrzał się na prawo i lewo, czy nikt nie idzie. Minęło 30 sekund i nikogo nie dostrzegł. Było za to słychać dużo pisków z wesołego miasteczka. Chyba dzieciarnia się tam dobrze bawiła. Młodzieniec też się zaraz dobrze zabawi. Rozpiął rozporek, zdjął spodnie i wypuścił człowiecze wody. Trochę to trwało, ale po pięciu minutach wytarł sobie ręce o liście. Nałożył ponownie ubiór i zapiął co trzeba. Wybiegł z miejsca jak najszybciej, by przypadkiem ktoś go nie zauważył. Trochę dziwne mu się wydawało, że w takim miejscu nie znalazł żadnych prywatnych toalet. Otrząsnął lekko głowę i pobiegł do dziewczyny, która machała w oddali biletami. W pewnym momencie, ze środka wybiegł jakiś gość, z nałożonym kapturem na głowę, który wyrwał wejściówki z ręki Burai. Chłopak przymrużył lekko oczy i nim nieznajomy zdążył cokolwiek zrobić, to został uderzony boleśnie w brzuch i natychmiastowo zemdlał. Kyoraku wyrwał mu z ręki bilety i podszedł do dziewczyny. Wręczył jej delikatnie wejściówki i rzekł. -Mówiłem. Ze mną nic ci nie grozi. Hehe, no to co, wchodzimy? -W oczach dziewczyny pojawił się ogromny podziw. -Jesteś niesamowity. -Majaczyła przez chwilę. -Umm, no tak! Chodźmy się zabawić! -Rzekła otwarcie i poszli. Jednak musiał się po chwili wrócić po zakupy.
Z pełnymi rękami Kyoraku przekroczył próg bramy i bardzo się ucieszył. Wszędzie było dużo wspaniałych atrakcji. Kolejki, Trampoliny, Wielki Diabelski Młyn. Dziewczyna chyba wydaje się być bardzo zadowolona, bo od razu zaczęła biegnąć do kas i wykupować bilety na atrakcję. Młodzieniec staraj się ograniczać zabawę, bo znów dojdzie do tego, że się niepotrzebnie upije. Ale Buraja mocno nalegała i Kyoraku nie mając wyboru, zawsze się zgadzał. Oboje, obok siebie siedzieli i krzyczeli z radości, podczas zabawy. Oczywiście chłopak miał pewne problemy, bo musiał taszczyć ze sobą w ciul ciuchów, kosmetyków i innych bajerów, które zakupiła dziewczyna w galerii. -Mocno bogata jest jej rodzinka, skoro pozwala jej na takie wygłupy.
Pomyślał, odwracając wzrok do wtulonej w ramię Burai. Nie wiedział dlaczego ona go tak trzyma, czuł się trochę niezręcznie. Młodzieniec starał się zbytnio nie myśleć, jak również uspokoić. Ostatnio często zdarza mu się przebywać w ładnymi kobietami. Nawet jeśli jedna z nich okazała się lesbijką. Do tej pory ubolewa, bo ładna z niej dupa była. Przynajmniej tak uważał. Niestety cenny czas mijał, a dziewczynie się powoli zabawa na karuzelach i innych nudziła. Chłopak musiał się teraz zastanowić, dokąd ją zabrać. I nagle go olśniło. Spojrzał na Buraje i rzekł do niej. -Buraja, może teraz pójdziemy do kina na jakiś fajny film? -Dobra! Ale ja wybiorę film, Kyoraku.. -Mówiąc ostatnie słowa, dziwnie mrugnęła do chłopaka.
Ten tylko przekręcił oczyma na lewo i prawo. Westchnął, wyrzucił ponownie zakupy do góry, poniósł dziewczynę, którą usadził na swoich plecach i zebrał z powietrza torebki, które usadził na swojej szyi. Strzelił oko do Burai i wystartował z bramy wesołego miasteczka. Nie przebywał zbytnio długo w tym mieście, więc będzie musiał poszukać Kina. Miał nadzieje, że będzie gdzieś blisko. Czas szybko mijał przy dobrej zabawie, jednak po dziewczynie nie było widać zmęczenia. Bardzo podobało się jej podróżowanie z młodzieńcem. Czuła się bezpiecznie i mocno się wtulała w jego ciało. Można powiedzieć, że czasem go łaskotała, co krępowało trochę człowieka. W końcu leciał i szukał razem z Burają kina.. Z tematu. Jakieś miejsce z kinem.. |
|  | | A#15
Liczba postów: 7
SCOUTER HP:
   (150/150) KI:
   (120/120)
 | Temat: Re: Wesołe Miasteczko Sro Lut 15, 2012 7:37 pm | |
| Choć rozpadało się jak przed laty wesołe miasteczko wyglądało jakby niezmiennie piękne. Dziewczyna rozglądała się idąc jakby wszystko wokół gnało, a ona zamyślona poruszała się w zwolnionym tempie. Stoiska z ozdóbkami i jedzeniem otoczone ludźmi z uśmiechniętymi twarzami. Karuzele, samochodziki, kolejki i inne zabawy pełne dzieci, zakochanych - samych szczęśliwych ludzi. Amelia szła dalej przed siebie, między kolejnymi zatłoczonymi alejkami, dopóki nie stanęła podniosła wysoko głowę i spojrzała rozszerzonymi źrenicami z ciężkim oddechem, małym dreszczem na plecach na przepiękny Diabelski Młyn. Pełen wspomnień, oczywiście dobrych przepełnionych miłością. Nie wiedziała jak ma zareagować na widok, który spowodował kłucie w sercu. Z małym problemem zrobiła krok na przód w stronę młyna, następnie kolejny, a reszta poszła już łatwo. Podeszła niepewnie, lecz wiedząc, że ma puste kieszenie posmutniała, aż tu nagle pod jej nogi, tak niespodziewanie wylądował przez mały wiaterek bilet na przejażdżkę. Nadeptując go butem, by nigdzie nie uciekł schyliła się subtelnie jak przystało na damę. Trzymając bilet w dłoni podniosła się i spojrzała w niebo, gdzie właśnie przestał kropić z niego deszcz. Nie myśląc już dłużej podeszła jeszcze bliżej i podając do rąk kasjera bilet usiadła. Kiedy Diabelski Młyn ruszył kabina poruszyła się gwałtownie nadając lekkie, a zarazem przyjemne uczucie strachu. Unosząc się coraz wyżej obserwowała bardzo dokładnie jak pod jej nieobecność zmieniło się miasto. |
|  | | |
Similar topics |  |
|
| | Permissions in this forum: | Nie możesz odpowiadać w tematach
| |
| |
| |